Wspólnoty Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa
Cechy zaangażowanych we Wspólnotę Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa (część III)
(maj 2026)
Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze
Wprowadzenie
Papież Franciszek
Uczestniczymy w Misterium w naszym konkretnym życiu, ponieważ sam Chrystus chciał wcześniej uczestniczyć w naszym życiu, chciał przeżyć uprzedzająco, jako Głowa, to, czego doświadczy Kościół – Jego Ciało, zarówno w ranach, jak i pocieszeniach. Kiedy żyjemy w łasce Bożej, to wzajemne uczestnictwo staje się doświadczeniem duchowym. Ostatecznie, jest Zmartwychwstały, który poprzez działanie swojej łaski, umożliwia nam tajemnicze zjednoczenie z Jego Męką. Wiedzą o tym wierzące serca, które doświadczają radości zmartwychwstania, ale jednocześnie pragną uczestniczyć w losie swego Pana. Są gotowi na ten udział poprzez cierpienia, zmęczenie, rozczarowania i lęki, które są częścią ich życia. Nie przeżywają tego Misterium w samotności, ponieważ te rany są w równym stopniu uczestnictwem w przeznaczeniu mistycznego ciała Chrystusa, kroczącego w świętym Ludzie Bożym i noszącego w sobie los Chrystusa w każdym czasie i miejscu historii. Pobożność pocieszenia nie jest ahistoryczna czy abstrakcyjna, ale staje się ciałem i krwią na drodze Kościoła.(Encyklika „Dilexit nos”. O miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa/2024/n.157)
*******
Pan Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25). Wypowiadając wezwanie litanijne związane z życiem i zmartwychwstaniem powinniśmy dziękować za dar życia, którego źródłem jest Bóg kochający bez miary i rodzący nas nieustannie z miłości. Jezus jest naszym życiem i źródłem naszego zmartwychwstania, ponieważ wysłużył je swoją śmiercią. Po grzechu, po upadku jesteśmy podnoszeni na nowo do godności dzieci Bożych. Zmartwychwstajemy z grzechu do życia w łasce. Komunia Święta przyjmowana podczas Eucharystii jest pokarmem na życie wieczne. Wezwanie: „Serce Jezusa, życie i zmartwychwstanie nasze, zmiłuj się nad nami”. Wyraża ono naszą tęsknotę za prawdziwym życiem – życiem, które się nie kończy i które pochodzi od Boga, w Nim ma swoje źródło.
Medytacja
Reakcje na obecność Mistrza
Oto dwaj uczniowie Jezusa tego samego dnia, w pierwszy dzień tygodnia, byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?”. Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”. Zapytał ich: „Cóż takiego?”. Odpowiedzieli Mu: „To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela. Teraz zaś po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Co więcej, niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli”. Na to On rzekł do nich: „O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swojej chwały?”. I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im, Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”. W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba. (Łk 24, 13-35).
Trafnym wprowadzeniem w dzisiejszą refleksję jest słynna odpowiedź, jaką fizyk francuski Pierre de Laplace (1749-1827) dał cesarzowi Napoleonowi, kiedy ten zapytał go, gdzie w jego systemie jest jeszcze miejsce dla Boga: – Sir, takiej hipotezy ja nie potrzebuję! (z czego sam fizyk nie zdawał sobie sprawy). Oznacza to postęp nie tylko naukowy, lecz również teologiczny. Ponieważ ten Bóg, którego tu usunięto, nie był Bogiem, ale bóstwem do łatania wszystkich dziur, bóstwem od egzaminów, bóstwem fortuny (czy jakbyśmy go nazwali w zależności od każdorazowej potrzeby), który zresztą swój żałosny żywot pędził jedynie na marginesie ludzkiej egzystencji i wzywany był stamtąd jak „deus ex machina” – bóstwa z maszyny teatralnej w greckim dramacie.
Człowiek potrzebuje autentycznego spotkania ze Stwórcą, aby odkryć w jakiego Boga wierzy! Takie doświadczenie mieli uczniowie zmierzający do Emaus. Warto od nich się nauczyć pewnych postaw.
1. Poruszenie serca. Uczniowie, którzy spotkali Mistrza sami stwierdzili: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? Aby rozpoznać w swoim życiu obecność Chrystusa Zmartwychwstałego, trzeba iść do końca za głosem swojego serca rozgrzanego przez Słowo Boże. Nikt z nas nie może się zatrzymać w połowie drogi. Potrzeba zatem zaangażowania własnych emocji. Poruszenie serca, to odkrycie w sobie pokładów miłości, wobec Tego, który jest i który przychodzi.
2. Chęć przebywania. Uczniowie, wręcz instynktownie mówili: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Jest to więc postawa pełna chęci przebywania z Mistrzem. Każdy z nas powinien takie pragnienie w sobie pielęgnować. Owo przebywanie najbardziej widoczne jest na modlitwie. W niej człowiek może prowadzić dialog z Jezusem, odkrywać Jego Wolę, zanurzać się w Bożym Miłosierdziu. W konsekwencji modlitwa staje się niejako „drogą do Emaus”, a więc przestrzenią spotkania z Bogiem obecnym i działającym.
3. Świadectwo. Uczniowie nie pozostawili swojego odkrycia sobie. Ewangelista zanotował, że oznajmili: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. Jest to więc świadectwo, w którym następuje dzielenie się z innymi swoim odkryciem. Każdy z nas jest powołany do pewnego rodzaju „ekshibicjonizmu duchowego”. Ma niejako obowiązek świadczenia o swoich spotkaniach z Bogiem.
Dobrą pointą dzisiejszych rozważań będą słowa Jana Pawła II z jednego z ostatnich Orędzi Wielkanocnych (27.03.2004)
Zostań z nami, Żywe Słowo Ojca,
naucz nas słów i czynów pokoju:
pokoju dla ziemi uświęconej Twoją krwią
i przesiąkniętej krwią tylu niewinnych ofiar;
pokoju dla krajów Bliskiego Wschodu i Afryki,
gdzie nadal przelewa się tyle krwi;
pokoju dla całej ludzkości, której wciąż grozi
niebezpieczeństwo bratobójczych wojen.
Zostań z nami, Chlebie życia wiecznego,
łamany i dzielony między współbiesiadników:
obdarz i nas siłą
potrzebną do wielkodusznej solidarności
z rzeszami, które jeszcze dzisiaj
cierpią i umierają z nędzy i głodu,
są dziesiątkowane przez śmiercionośne epidemie
czy padają ofiarą straszliwych klęsk naturalnych.
W mocy Twojego Zmartwychwstania
niech i one staną się uczestnikami nowego życia.
Potrzebujemy Ciebie, zmartwychwstały Panie,
także i my, ludzie trzeciego tysiąclecia!
Zostań z nami teraz i po wszystkie czasy.
Spraw, by materialny postęp ludów
nigdy nie usunął w cień wartości duchowych,
które są duszą ich cywilizacji.
Prosimy Cię, wspieraj nas w drodze.
W Ciebie wierzymy, w Tobie pokładamy nadzieję,
bo Ty jeden masz słowa życia wiecznego
(por. J 6, 68).
Mane nobiscum, Domine!Alleluja!
Motto na cały miesiąc: Nigdy nie myślę, gdzie będę po śmierci – co ze mną Pan. Jezus zrobi – jakie będę mieć zasługi. Na ten temat nigdy nie myślę. Wiem, że do tej pory nic jeszcze dla Boga nie uczyniłam, lecz i tu się nie zniechęcam, bo miłość wszystko zastąpi. (Służebnica Boża Rozalia Celakówna)
Problemy do rozważenia
- Jak podchodzić do cierpienia i śmierci?
- Co można uczynić dla ludzi umierających?
- Jak rozumiem, że życie każdego człowieka ma charakter zasługujący?
- Czego boję się w obecnym życiu, w perspektywie śmierci?
Modlitwa
Panie Jezu, z Sercem, które jest życiem i zmartwychwstaniem naszym, spraw prosimy, abyśmy nigdy nie zwątpili w Twoją dobroć, a swoimi codziennymi wyborami zasłużyli na życie wieczne. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.
bp Janusz Mastalski




