Przeskocz do treści

Ojciec Jan Mikrut – Głos Katolicki 2020

4 stycznia 2021 r. upłynęła 8 rocznica śmierci śp. o. Jana Mikruta CSsR, Opiekuna Wspólnot Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa w Polsce w latach 1998-2013. Z modlitwą i pamięcią wspominamy i dziękujemy za jego życie, kapłaństwo, nauki, rekolekcje, opiekę duszpasterską.

Ojciec Jan Mikrut CSsR - Apostoł Dzieła Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa 

 Ojciec Jan Mikrut Redemptorysta -żył w latach 1942-2013, był katechetą, duszpasterzem młodzieży i duszpasterzem akademickim. Jako współzałożyciel Radia Maryja przez kilkanaście lat pełnił posługę w tejże rozgłośni. Od 1978 roku prowadził Ośrodek Rekolekcyjny w miejscowości Brzegi- Rynias, który był jego pustelnią, rozwijał  go i zapraszał ludzi na spotkania z Panem Bogiem. Ojciec Jan Mikrut był wieloletnim opiekunem i przewodnikiem duchowym Wspólnot dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa  i kontynuatorem przesłania służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, której misją było przekazanie wezwania Serca Jezusa do Narodu Polskiego. 

Jako kapłan i zakonnik był „zaangażowany całym sobą w dzieło intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, głosił z głębokim przekonaniem, że jest to Boże dzieło, do którego wszyscy zostaliśmy zaproszeni...niestrudzenie uczył, że na drodze wiary najpierw musi pojawić się osobista decyzja i uznanie, Kim jest w moim życiu Pan Bóg. Dopiero z takiej decyzji wypływa pragnienie Jego woli i podejmowanie różnych form aktywności”(o. J. Sok Prowincjał Redemptorystów). Podczas rekolekcji, katechez, homilii zaszczepiał w wiernych kult do Serca Pana Jezusa. Jest autorem wielu książek i  publikacji na temat Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa.

W latach 2008-2010 śp. o. Jan Mikrut prowadził na antenie Radia Maryja pierwszopiątkowe katechezy z cyklu ”Serce Króla królów”, w których przybliżał dzieło intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa i postać służebnicy Bożej Rozalii Celakówny. Tę wielką orędowniczkę intronizacji w Polsce przedstawiał radiosłuchaczom przytaczając obszerne fragmenty jej pism („Wyznania z przeżyć wewnętrznych”; „Pisma”). Zachęcał do zaangażowania się w dzieło intronizacji, którego kwestie cierpliwie tłumaczył. W katechezie wygłoszonej dn. 7 marca 2008 roku pt.: „Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa Króla królów i Pana Panów” powiedział: „Dzieło intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa Króla królów i Pana panów zapoczątkowała służebnica Boża Rozalia Celakówna (1901 – 1944 ). Była inicjatorką wielkich dzieł w służbie Bożej, a jej doświadczenia mistyczne zaowocowały powstaniem m.in. dzieła intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, które rozwinęło się w Polsce i poza jej granicami. Doświadczenia i duchowe przeżycia tej kobiety stały się inspiracją do powstawania Wspólnot dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa Króla królów i Pana panów.(…) Rozalia była osobą świecką, pracowała w Szpitalu św. Łazarza w Krakowie jako pielęgniarka na oddziale dla wenerycznie chorych. Z zapisków służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, dowiadujemy się, że w swoim życiu miała potwierdzenie od samego Chrystusa w doświadczeniu mistycznym, że właśnie ten szpital jest jej miejscem – nie klasztor, nie wygodniejsze posady i praca w innych klinikach, ale powinna być właśnie w tym <<piekle na ziemi >>. Rozalia Celakówna jest dla nas przykładem, jak należy postępować, podejmując jakiekolwiek działanie. Otóż najpierw trzeba pytać o wolę Bożą. Rozalia Przez osiem lat pytała Pana Jezusa, co ma czynić.  I wyraźnie usłyszała, że ma zostawić dom rodzinny i pójść przed siebie, nie wiedząc dokąd, że ma wypełniać wolę Bożą, którą pozna w swoim czasie. (…) I dalej mówił Jezus – pisze Rozalia: <<Słuchaj, masz ukochać Mnie całym sercem, masz kochać pracę, która nie ma żadnego uznania i znaczenia w oczach ludzkich. Unikaj czynów głośnych, którymi się ludzie zachwycają, bo takie czyny nie mają zazwyczaj żadnego znaczenia w Moich oczach, bo są skażone miłością własną. Ludzie zawsze patrzą na stronę zewnętrzną, a Ja patrzę na serce, na czystość intencji. Sądy ludzkie są zupełnie inne niż sądy Boże. Tak dziecko, ty masz kochać życie ukryte, tyle szczęścia mieści się w nim. Ja będę cię krzyżował, upokarzał, a ty się w duszy będziesz z tego cieszyć. Dlatego tak będę się z tobą obchodził, bo mam względem twojej duszy pewne zamiary. Ale, by się one w tobie urzeczywistniły musisz być wierną Mej łasce w każdej rzeczy. Musisz być zdeptana, wzgardzona i ukrzyżowana i musisz ukochać życie ukryte na wzór Mojego życia nazaretańskiego. Unikać czynów, które by mogły podnieść cię u ludzi. Jeszcze raz powtarzam, te czyny nie mają żadnej wartości w oczach Moich. Gdybyś temu nie wierzyła, to Ja ci mówię, chodź ze mną, pokażę ci, gdzie zapisują uczynki wielkie, które ludzie spełniają bez czystej intencji, dla oka ludzkiego>>. Opisuje też inne, wstrząsające doświadczenie: <<Zaprowadził mnie Pan Jezus na ogromne śmietnisko,  z którego wydobył olbrzymią księgę i mówił dalej: >>Tu zapisują uczynki wielkie, które ludzie spełniają bez czystej intencji albo intencja ich jest skażona miłością własną i próżnością<<. Pan Jezus odwracał karty tej księgi i mówił, że te puste karty oznaczają uczynki spełnione bez intencji, a te znaczone czarnymi literami oznaczają czyny wielkie, spełniane dla próżnej chwały. >> Ci ludzie dary Moje sobie przyswajają, również i chwałę, która się Mnie należy. Jakaż to krzywda Mnie uczyniona.<< Dalej mówi Pan Jezus z wielką słodyczą zbliżywszy się do mnie: >>Nic się nie lękaj, ja nigdy cię nie opuszczę, ty zawsze jesteś ze mną. Dlatego tak z tobą postępuję, bo jesteś niczym, samą nicością, by się na tobie okazała moc Moja i Moje miłosierdzie <<. >>Ten fragment zapisków służebnicy Bożej Rozalii Celakówny przeznaczony był dla jej ojca duchownego, więc nie była to czyjaś fantazja, lecz pod posłuszeństwem napisany przekaz, wskazujący motywację misji właśnie w tym miejscu, które nazywała <<piekłem na ziemi>>. W swoim życiu i pracy napotykała wiele przeciwności, upokorzeń, prześladowana przez niższy personel. Często niezrozumiana przez spowiedników, przeżywała ogromne wewnętrzne cierpienia – jak żertwa leżąca na ołtarzu, jak Izaak i Chrystus przybity do krzyża. Ona właśnie chciała być jak najbliżej Jezusa Ukrzyżowanego. To było motywacją jej pracy i pokornego znoszenia cierpień. Jest to niezrozumiałe dla człowieka, który nie otwiera się na miłość Boga, który nie wchodzi w tajemnicę chrześcijaństwa. Jak pokazała swoim życiem Rozalia, jest możliwość pogodzenia wielkiego cierpienia, upokorzeń, tego wszystkiego, co miażdży, co niszczy - ze szczęściem, które daje Chrystus w duszy.(…) Skąd czerpała siłę? Już od dziecka czerpała ją od Chrystusa Eucharystycznego, z nabożeństwa  do Matki Bożej  i z umiłowania krzyża. To były trzy księgi, z których uczyła się, jak kochać Boga w ludziach. Prowadziła bardzo surowy tryb życia, pracowała ponad siły i znajdowała czas, żeby codziennie być na Mszy Świętej. Od dziecka, jak zapisała w pamiętniku, codziennie odmawiała cząstkę różańca, odprawiała codziennie rozmyślanie, modlitwy, co pewien czas rekolekcje z bardzo ścisłym programem. Służebnica Boża Rozalia Celakówna  była osobą, która w sposób absolutnie doskonały, z motywacji najczystszej miłości do Jezusa, potrafiła dać się ukrzyżować po to, żeby wynagrodzić zło Chrystusowi i żeby jej miłość, praca i ofiara była darem za tych ludzi, którzy byli dotknięci grzechem. Jako pielęgniarka całe swoje życie oddała chorym, przy niej nikt nie umarł w grzechu bez pojednania  z Bogiem. Miała serce bardzo szeroko otwarte na cały świat. Modliła się przede wszystkim za Polskę. 

Rozalia Celakówna jest wspaniałą postacią, która może nas dużo nauczyć swoim życiem. (…) Kierunkowskazem będzie najczystsza motywacja pełnienia woli Bożej: nie szukać samego siebie, nie wywyższać się nad innych, czynić to, co jest naszym zadaniem, ofiarując trudności i cierpienia za innych konkretnych ludzi będących w potrzebie. To jest główne przesłanie, które można wyczytać  z życiorysu służebnicy Bożej Rozalii Celakówny. Modlimy się o wyniesienie jej na ołtarze, bo takich wzorców nam bardzo potrzeba. W dzisiejszych czasach na pierwszym miejscu postawiony jest człowiek, który wiele potrafi i który, jeszcze za życia chce odebrać chwałę. Współczesny człowiek ceni sukces, a Rozalia Celakówna uczy nas, że najważniejszą wartością jest miłość, służba, szczególnie w warunkach najtrudniejszych. Trzeba dać Chrystusowi ten dar z miłości, jako wynagrodzenie, aby On go przyjął za tych, którzy go potrzebują i nierzadko ofiarować nie tylko modlitwę, ale także życie (…)”. Wynagrodzenie Bożemu Sercu podejmują Wspólnoty dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pierwsza Wspólnota zaistniała oficjalnie 12 czerwca 1995 roku z inspiracji lektury pism służebnicy  Bożej Rozalii Celakówny i za ustną zgodą biskupa krakowskiego, który pobłogosławił powstające dzieło. Od tego czasu powstały w całej Polsce i poza jej granicami bardzo liczne Wspólnoty, które podejmują to wielkie wezwanie.

Założycielka Wspólnot pani Ewa Nosiadek w artykule zawartym w pracy zbiorowej powstałej po sympozjum poświęconym życiu i dziełu służebnicy  Bożej Rozalii Celakówny „Polska nie zginie, jeśli", pisze: „Jest to grupa ludzi, która pragnie, aby Jezus był najważniejszy w życiu każdego człowieka.   Życie z Jezusem w stanie łaski uświęcającej, zgodnie z prawem Bożym, życie w pokorze i prostocie, życiu z Matką Bożą w jedności z Aniołami i naszymi zmarłymi, którzy nas wspierają w wypełnianiu woli Bożej. Jest to oddolny ruch świeckich. To także odpowiedź na miłość Jezusa przez ofiarowanie Mu siebie, swej woli i życia. Ludzie żyją tą miłością, wynagradzając za grzechy swoje, rodziny, parafii i narodu. Wynagradzają za tych, którzy jeszcze nie potrafią przepraszać. Modlą się do Serca Jezusa, aby to Serce nas odrodziło i królowało wśród nas przez prawo Boże. Aby było wszechobecne prawo miłości, sprawiedliwości i pokoju. Wspólnoty utworzone z miłości i dla miłości. Bo miłości nie można odgórnie narzucić. To pragnienie powinno wyjść z serca pojedynczego człowieka. Spotykają się na cotygodniowych adoracjach i wynagradzają także za grzechy grupy, do której należą i gdzie odbywają formację”. Formacją wspólnot jest codzienna modlitwa, częsta spowiedź święta, adoracje oraz rekolekcje ogólnopolskie lub diecezjalne. Wspólnota na adoracji łączy wszystkie grupy w parafii i uprasza łaski dla parafii”. 

Ojciec Jan Mikrut przez 15 lat współpracował z panią Ewą Nosiadek -krajową założycielką Wspólnot. Jako oddany i niestrudzony duszpasterz Wspólnot w Polsce wskazywał właściwy kierunek Intronizacji. Był wielkim patriotą i jako testament, pozostawił wszystkim kochającym Boga i Ojczyznę prośbę o włączanie się w dzieło intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa, którego był gorącym orędownikiem. To Boże Dzieło, zwłaszcza u kresu życia o. Jana było przedmiotem troski, modlitwy i ofiary. Ból i cierpienie, jakie przyniosła choroba, poświęcił dziełu intronizacji Najświętszego Serca Jezusa.  Był kapłanem Serca Jezusowego, cały Jezusa i Maryi, jak wspominali go księża biskupi, kapłani i współpracownicy świeccy. Nie tylko uczył jak wypełnić wolę Bożą w trudzie życia, ale sam był tego przykładem do końca. Ojciec Jan Mikrut pozostanie niezapomnianym wzorem kapłana, który wierny  swoim ideałom, wytrwale i konsekwentnie je realizował w ofiarnej służbie Bogu i ludziom. Mottem jego życia były słowa: „Jezu, Ufam Tobie”. 

Nie sposób wyrazić w pełni tego, czego wierni doświadczali w kontakcie z tym  autentycznym świadkiem wiary. Książka „Gigant Modlitwy i Czynu. Wspomnienia o Ojcu Janie Mikrucie CSsR” prezentuje wiele świadectw owocnego apostolstwa o. Jana Mikruta, który odszedł do domu Ojca 4 stycznia 2013 roku w pierwszy piątek miesiąca w godzinie Apelu Jasnogórskiego. Dziewiątego stycznia 2013 roku - po uroczystościach pogrzebowych w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie pochowany został na Cmentarzu Podgórskim w grobowcu ojców redemptorystów.

Dziękujemy Panu Bogu za o. Jana Mikruta, jako kapłana wielkiego charyzmatu, za jego nauczanie i wzór życia dla Chrystusa. Ufamy, że z nieba wstawia się za dziełem intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. W duchu wdzięczności ofiarujemy Msze Święte w jego intencji w naszych parafiach.

Opr.  Bogusława Kraszewska                                                                                       Króluj nam, Chryste!